
czerwiec 2005
NOCĄ
moje miasto
poszło spać
setki oczu
czeka słońca
tak bezmyślnie
programicznie
moje miasto
poszło spać
a mi serce
nie pozwala
a mnie myśli
dręczyć muszą
- chciałam gwiazdą
przecież być
księżycowi towarzyszyć
chciałam żoną
nieba zostać
teraz muszę
nocą żyć...
muszę czekać
moje miasto
poszło spać
maj 2005
BEZ CIEBIE
bose stopy
mnie bosej
mnie
nagiej rozwagi
bose ciało
ciepła szuka
negliż myśli
rozsypuje się
jak piasek
klepsydry
stłuczonej
i szkło
łąki pilnuje
brudne
już nie
nie przyjdę tu
boso
bez Ciebie
kwiecień 2005
INNY
w pojedynkę
samotna
i w tłumie
zgubiona
świat zjada
mnie
dzień po dniu
czy grzechem
jest
korzystać?
gdy magia
jak pył
jak dym
magia
szkodliwa
usiądę obok
i skłamię
<<jakie te gwiazdy
są piękne...>>
kwiecień 2004
NA DOBRANOC
powiedz
tylko jedno słowo
porusz magię
kilku liter
i pocałuj mnie
w policzek
wtedy zasnę już
spokojnie
ONE
jak kolumn szereg
tak One
potężne i wielkie
w kolejce
do oczu się cisną
każda spadając
krzyczy w rozpaczy
wyznając Ci
miłość tak czystą
każda rodząc się
wie
że umrze dla Ciebie
że rozbić się musi
One wszystkie są z wnętrza
powstają w mej duszy
moje serce tak pełne
już się Nimi dusi
maj 2004
ZŁA
gdy Cię nie ma
wieje wiatr
gdy Cię nie ma
źle mi tak
gdy Cię nie ma
jestem zła
że nie jestem
tam gdzie Ty
kiedy jesteś
słońce śpi
kiedy jesteś
tak źle mi
kiedy jesteś
jestem zła
że nie jesteś
tylko mój
czerwiec 2004
WSZĘDZIE
gdy pożar
słów cudzych
Waszych
wpłynął na
życie moje
zgubiłam drogę
powinnam
sama iść
bo sama
wszędzie dojdę
sierpien 2004
CZAS
koc upleciony wspomnieniami
poduszka workiem łez
koszulka na moim ciele
jej dotyk nic nie znaczy
kiedy gaszę światło
budzi się moja dusza
powstają myśli
te chore
i te dzikie
a czas upływa
powiedz mi
jak mam zasnąć?
listopad 2004
BO MYŚL
daremnie czyhasz
na załamanie
rąk
daremnie na stop
bicia serca
na darmo
krążysz i niszczysz
to co tworzę
bo myśl
jest nieśmiertelna
grudzien 2004
***
w świetle
lamp
ze świecą stoję
w buszu
słów
milczenie słyszę
i znów grzeszę
z Tobą
namiętności czarem
bo tylko
przy Tobie
nawet cisza
mówi
luty 2003
ONI JAKBY ZA SZYBĄ
pędzę ciągle wprost przed siebie
widząc tylko zarys twarzy
serca szkic i obraz niemy
ludzi martwych jak na wiarę
oni toną w ogniu ciszy
my wciąż w biegu - wiatr nas chroni
wyskubani, wyciągnięci
jak z dna studni na pustyni
obdarzeni wzrokiem gniewu
krzycząc, pisząc coś na murach
buntujemy się w około
prawda budzi nas do życia
prawda ciągnie nas do śmierci
lecz my brniemy przez to błoto
które zwiecie światem naszym
wasze życie - brud dorosłych
kłamstwa przestrzeń i uśmiechu
nasze jest jak bomby wybuch
chcę tu spłonąć nim dorosnę
listopad 2002
KSIĘŻYC
żyjący światłem słońca
jak płód krwią matki
jak ojciec istnienia
władający światem
naszych myśli
jak wdech i wydech
tchnienie życia i śmierci
jak sen
zawieszony na płaszczu
na płaszczu domu
naszego tętna
otoczony armią gwiazd
ostatni poznany
ostatni tknięty
lecz nadal tajemniczy
sam samotny
jak tłum samotnych
milczy...